O czym jest “Rytm wojny. Seria Archiwum Burzowego Światła. Tom 4. Część 1” Brandona Sandersona?

Wydaje się, że “Rytm wojny. Seria Archiwum Burzowego Światła. Tom 4. Część 1” (https://www.taniaksiazka.pl/rytm-wojny-seria-archiwum-burzowego-swiatla-tom-4-czesc-1-brandon-sanderson-p-1503467.html) będzie opus magnum Brandona Sandersona, stworzył to arcydzieło i kolejne tomy z archiwum to potwierdzają. To wszystko jest barwne jak każdy naleśnik, jakby ktoś używał rzeczy z podręczników psychologii i popularnonaukowych, które tylko ewentualnie spowodowały to, że całość niezwykle dobrze wygląda, żeby móc podniecać przyszłych czytelników głębszą tajemnicą.

Od czego zaczyna się fabuła?

Zaraz po zawiązaniu koalicji ludzkich monarchów, aby przeciwstawić się wrogiej inwazji, Dalinar Kholin oraz jego Świetliści Rycerze prowadzą brutalną wojnę. Żadna ze stron nie zdobyła przewagi, a zdrada Taravangiana kładła się cieniem na każdym strategicznym posunięciu. Teraz, gdy najnowsze wynalazki naukowców z Navani Kholin zaczynają zmieniać przebieg wojny, wróg przygotowuje śmiałą, a także niebezpieczną operację. Kolejny wyścig zbrojeń może podważyć samą istotę tych jarzących się ideałów, a być może ujawnić sekrety starożytnej wieży, która dawniej była sercem ich potęgi.

Czego dowiemy się o całej historii z tego tomu?

Książka pt. “Rytm wojny. Seria Archiwum Burzowego Światła. Tom 4. Część 1” to rewelacyjna kontynuacja z cyklu. Dowiadujemy się coraz więcej o Cosmere, są liczne zwroty akcji, bohaterowie doświadczają nowych duchowych przemian. To naprawdę jest świetnie opisane. Sanderson opisuje tutaj, jak doszło do wojny i to, co było motywacją działań Parshendi. Wszystko składa się w jedną całość.

Jak jest tutaj prowadzona narracja?

Początek pojawia się w wolniejszym tempie, ale naprawdę jest ciekawy. W drugiej połowie następuje zmiana tempa, ale w sposób kontrolowany i jak wspomnieliśmy, wszystko logicznie ze sobą współgra.

Jakie są zalety tej lektury?


Zdecydowanie jest to cykl o rozwoju i podróży do ulepszonej wersji siebie. My też to mamy. Jeśli naprawdę moglibyśmy coś zarzucić, to fakt, że niestety im więcej wiemy o świecie przedstawionym, tym łatwiej znaleźć w nim luki. Teraz przybierają one postać zbyt dużego postępu naukowego i społecznego w USA, gdzie toczy się akcja. Czasami w grę wchodzi technologia lub terminologia, która nie pasuje do kontekstu. Rozwój, który powinien przynieść głębokie zmiany w poszczególnych struktur gospodarczych, społecznych i życia organizacji kraju, ale to się nie dzieje. Ale ogólnie rzecz biorąc, w przypadku, gdy mocno zmrużysz oczy, nie jest to widoczne.

 

Dlaczego warto przeczytać książkę pt. “Rytm wojny. Seria Archiwum Burzowego Światła. Tom 4. Część 1” Brandona Sandersona?

Ponieważ w każdym z dzieł Sandersona liczba połączeń wzrasta, a poszczególne sploty stają się bliższe, ale pozostają bardziej dostrzegalne dla uważnych czytelników. Tutaj jednak w tomie pt. “Rytm wojny. Seria Archiwum Burzowego Światła. Tom 4. Część 1” przestały być niszami czy niuansami, a zaczęły odgrywać ważną rolę. Do tego stopnia, że czytelnik, który nie zna całą historię może czuć się w wielu miejscach nieco zagubiony.

Czego dotyczy cały cykl?

Każdy z nich może być osobną historią, która rozgrywa się w zupełnie innym świecie i będzie czytana oddzielnie od pozostałych. Zazwyczaj jednak nie są one od siebie całkowicie oderwane – wszystkie zahaczają o Cosmere. Co to jest? Cosmere to rodzaj “meta-świata” (lub po prostu uniwersum), w którym rozgrywa się szereg serii napisanych przez Sandersona. Dzielą one również pewne założenia co do historii tego uniwersum i jego bardziej metafizycznej konstrukcji. Niemal od pierwszej księgi Cosmere, czyli Elrantis, uważny czytelnik będzie otrzymywał wskazówki, takie jak kształt, linię czasu, czy wydarzenia, które doprowadziły go do stworzenia większego niż historia dziecko po dziecku w tle.

Dlaczego warto sięgnąć po tą książkę?

Co znamienne, książka jest bardzo dobra. W obrębie tej historii mijają miesiące, ażeby potem zagęścić historię do pięciuset stron, które rozgrywają się w ciągu dnia lub kilku. Napięcie, jak w każdej książce z kolekcji, narasta niczym burza, która prowadzi nas do pełnego grzmotów finału. Burza ta nie jest tu tylko metaforyczna, gdyż kulminacja akcji następuje ponownie podczas jednej, rozpoczynającej małą tradycję, burzy.

Czego dotyczy fabuła tego tomu?

W książce “Rytm wojny. Seria Archiwum Burzowego Światła. Tom 4. Część 1” fabuła dość mocno skupia się na Navani i Wenli, choć jak zwykle nie zabraknie też Kaladina, Shallan i Dalinara. Książka w dużej mierze przesuwa obowiązek opowiadań z wątkami militarnymi. Jest ich przecież mnóstwo, w końcu jest wojna, aby móc naukowymi i dyplomatycznymi napędzać wojnę. Scenerią dla większości z akcją jest odcięta od świata i zajmowana przez wroga wieża, więc mamy tu sporo intryg, a także planowania. W innych wątkach jest podobnie, ekspedycja udaje się w głąb krainy umysłu, by nawiązać stosunki dyplomatyczne z wrogimi królestwami. Tam akcja szybko przenosi się na główny wątek moralności, odpowiedzialności za grzechy innych i skutki ich decyzji.